Nasi przyjaciele z Holandii Pomagają

17.05.2016
Nowa galeria/Tour de Blauw 2016/Rowery tour 2016 maly.jpg

Ósmy rajd Tour de Blauw 3-10 czerwca 2016r




W tym roku już po raz ósmy wystartuje rajd Tour de Blauw - doroczny rajd sponsorowany fundacji Stichting Blauw. Od 3 do 10 czerwca koledzy z policji przejadą trasę długości 1200 kilometrów przez Niderlandy, Niemcy i Belgię.

 

Skąd się wziął Tour de Blauw?


 

Około trzynastu lat temu koledzy z policji w Limburgii utworzyli Stichting Blauw. Wzięło się to wyłącznie z tego, że po lunchu było wyrzucane jedzenie. Uważali to za marnotrawstwo, skoro przecież jest tyle ludzi, którym powodzi się dużo gorzej niż nam. Po namyśle podjęli inicjatywę wspierania projektów dziecięcych. Przez kontakt w Ambasadzie Niderlandów w Warszawie, Ellę Osuch, trafili do internatu w Ustrzykach Dolnych. To, co tam zastali, nie wyglądało dobrze. Jednak i w szkole i w internacie panowała doskonała atmosfera i pracowali tam wysoko wykwalifikowani nauczyciele i wychowawcy. W ciągu kilku lat dzięki olbrzymiej pomocy policjantów udało się odnowić internat. Dzięki finansom, poświęceniu czasu i zakasaniu rękawów. Projekt zamknięty został w 2008 roku rajdem rowerowym z Niderlandów do internatu w Polsce i wizytą Hermana den Blijkera – holenderskiego szefa kuchni i znanej osobowości medialnej.
W ten sposób zrodziła się idea rajdu jako formy fundraisingu. Rajd Tour de Blauw stał się faktem i odniósł taki sukces, że postanowili to powtarzać.


W roku 2016 będzie to ósmy raz.

 

To najlepszy sposób zbiórki pieniędzy – dzięki sponsorowaniu rajdu przez firmy, których logo umieszczane jest na Ich strojach oraz kwocie 35,- euro, którą wpłaca każdy uczestnik za każdy dzień udziału w rajdzie. Wtedy koszty są minimalne, ponieważ noclegi odbywają się w koszarach wojskowych i w halach sportowych Policji. Posiłki w większości też są im ofiarowane. Dzięki temu rajd przynosi średnio 15.000 do 20.000 euro zysku. Takimi pieniędzmi można wesprzeć wiele projektów!

 

Jaka jest w tym rola Policji?

 

Rajd jest organizowany przez i dla pracowników policji. Organizacja wspiera między innymi oferując miejsca do spania albo posiłki. Tworzona jest grupa 60-80-cioosobową z Niderlandów, Belgii i Niemiec, którzy około 150 km dziennie. W ramach własnego urlopu. Start i meta są w limburskiej miejscowości Roggel. Jeżdżą ze średnią prędkością ok. 30 km na godzinę przez Niderlandy, Niemcy i Belgię. Codziennie mają trzy przerwy – na posterunkach policji. W ten sposób nawiązują też kontakt z kolegami w całym kraju.

 

Na co będą przeznaczone pieniądze w tym roku?

 

Obecnie wspierają różne projekty dla dzieci, na przykład szkołę podstawową w Rybakach, schronisko w Warszawie, safe-house w Katowicach i oddział dziecięcy szpitala w Ustrzykach Dolnych.

Od 2015 roku prowadzili także dwa projekty w Niemczech. Jeden w Mönchengladbach – schronisko Zornroschen dla dzieci, które są ofiarami przemocy; drugi w Neuss – projekt Himmelblauwe Traumfabrik, zajmujący się dziećmi z najbiedniejszych rodzin i wyposażający je na przykład w materiały szkolne.

Oprócz tego wkładają energię w trzy holenderskie projekty: fundację Joop, fundację Pim i Sinterklaasbank Amsterdam (bank św. Mikołaja). Wszystkie trzy projekty są incjatywami naszych policyjnych kolegów. Fundacja Joop istnieje już od 1950 roku i corocznie organizuje wycieczkę rowerową dla 125 dzieci. Pim jest prywatnym domem opieki dla dzieci z ograniczeniem fizycznym. Jednym z mieszkańców jest dziecko policjanta. Sinterklaasbank [Bank św. Mikołaja] co roku dba o prezenty mikołajkowe dla tych dzieci, które nie mogą ich dostać od rodziców. Obecnie jest to ponad 3000 prezentów na terenie całych Niderlandów.

 

Czy pieniądze są dobrze inwestowane?

Tak. Na przykład uczniowie szkoły podstawowej w Polsce dzięki wysiłkom Policjantów już nie muszą zimą siedzieć w klasie w kurtkach. Budynek ma nowy dach, nowe okna i lepsze umeblowanie, które dostaliśmy od zamykanych szkół podstawowych w Niderlandach. W fundacji Blauw zaangażowali się osobiście – pomagają, jeżdżą w odwiedziny i utrzymują stały kontakt. I w ten sposób widzą na własne oczy, jak potrzebna jest ta pomoc.

To zaangażowanie jest cenione, co widać też po tym, że coraz więcej ludzi ich znajduje. Ponadto zawsze starają się nawiązać kontakt w kolegami po fachu w danym regionie. Mają nadzieję, że w 2016 roku koledzy z Krakowa i z Katowic też pojadą z nimi w rajdzie. Od niedawna mają też kontakt z kolegą w Pradze. Liczą na to, że on i kilku innych też dołączy do rajdu.

 

Co osoby zainteresowane rajdem muszą wiedzieć?

 

Najważniejsze, że jest to naprawdę fajny rajd. Trafiasz w miejsca, których nie zobaczysz z samochodu. W Holandii jedziesz przez tereny położone powyżej i poniżej poziomu morza i czasem widzisz za sobą płynący statek. Poznajesz kolegów, intensywnie nawiązujesz kontakty. Koszty wynoszą 35 euro od rowerzysty dziennie. Otrzymujesz za to całkowicie zorganizowany rajd. Konieczne jest pewne doświadczenie z jazdą na rowerze: trzeba być w stanie osiągnąć prędkość 30 km/h i jechać w dużym peletonie. Peleton jedzie w trybie ciągłym. Złapałeś gumę? To sam musisz ją zalepić w samochodzie-narzędziowni i jechać dalej. Spanie na dmuchanym materacu, w śpiworze, często w dużej sali wraz z innymi.

 

Na koniec: gdzie koledzy mogą się zgłaszać?

 

Można się zgłosić poprzez formularz na stronie fundacji: http://www.schtingblauw.nl/

Podaj, ile dni chcesz uczestniczyć w rajdzie i czy chcesz korzystać z noclegu.

Więcej informacji będzie na plakacie.

 

 

Opracowanie: Grzegorz Świtka





 


▲ do góry